| ocean-zyciablog - archiwum: Przeterminowana Notka. |
| Strona główna |
Przeterminowana Notka.I tylko liście na jesień nabierają koloru, mienią się pięknością, rozweselają ludzki żywot. Tylko one tańczą na wietrze, ciesząc się, że w końcu ktoś , tylko dla nich przygrywa wesołą melodię. Przeżywają swoją wiosnę, czas rozkwitania i radości. I niech ktoś mi powie, że optymizm nie jest zaraźliwy , a wnet pojawię się i wybiję to z głowy ; ) Wystarczy popatrzeć na kolorowe liście, błękitne niebo, poczuć te mroźne, świeże powietrze – ja od razu czuje, że żyje. I to wcale nieprawda, że suche i puste gałęzie to symbol szarości, to piękna natura ; ) Tysiące liści leży na chodniku, już co nieco wysuszone i wysłużone. Wcale nie jest im źle, gdy setki tysięcy ludzi kopie je , idąc chodnikiem. Szelest ich to jednoznaczny wyraz radości ; ) Więc kopcie liście, bo to przynosi szczęście i wam i im. Tak od jesieni przechodzę na miłe wspomnienie snu zimowego. Nie ma osoby, która nie chciałaby ciemnym i późnym popołudniem okryć się cieplutkim kocykiem, wtulić w mięciutką poduchę i zasnąć na wygodnym łóżku słuchając melancholijnej muzyki. Jesień przynosi zmęczenie. Panujące na dworze zimne powietrze i okropny ból głowy to główni inicjatorzy popołudniowych sjest. Problem pojawia się w momencie, kiedy na taki relaks nie można sobie pozwolić , wówczas z każdym następnym marnym popołudniem wzrasta współczynnik naszego złego samopoczucia. Pojawia się zwiększona ilość kofeiny i glukozy w naszym organizmie, co niekoniecznie jest zdrowe dla nas. Co najgorsze, pojawia się psychiczne przeświadczenie, ze nic sensu nie ma, że nic nie warto robić- bo po co ? Pojawia się także chęć zapadnięcia w zimowy sen, tak jak zwierzątka. Czemu człowiek nie może należeć do gatunku pospolitusów , które zapadają na zimowy sen ? Z jednej strony byłoby to rozwiązaniem wszelkich problemów, z drugiej, byłoby to zmarnowanym, wyjętym z życia kawałkiem naszej egzystencji. Tak źle i tak niedobrze. Co począć ? Oczywiście należy wybrać mniejsze zło. Kto jak pojmuje mniejsze zło to sprawa indywidualna. I nie wiem ja co we mnie siedzi. Nie wiem czy czuje niedosyt endorfiny czy jej nadmiar . Nie wiem czy chce się cieszyć z zimnego powietrza i wilgoci, która nijak jest odpowiednia dla skóry bębna, czy też przeklinać tą cholerną pogodę. A może ubrać kalosze i zabrać kolorową parasolkę, tańczyć na deszczu, skakać po kałużach , zrobić kropelkową bitwę i cieszyć się życiem, nie szukać powodów do radości, radość w sercu nosić i cieszyć się samym życiem, naturą i tym co mam, nie myśleć o tym czego brak i co mogłoby być. Niestety brakuje mi kopa, który mógłby sprawić tą euforyczną przemianę. Gdzie go szukać? Czekać, aż przyjdzie. Jednakże nie mogę powiedzieć, że czegoś mi brak, że coś jest nie tak. Czyżby była to obojętność? Przeziębienie i zmęczenie. Starożytność czeka na podbój. Bo to jest tak, ze chciałabym a jednocześnie nie chce. I kto zrozumie ? Kto wytłumaczy? Kto przetrzyma? Chyba mogę uznawać się za wspaniałego nauczyciela matematyki ;D „ Tylko nie mów mi, że chcieć- to móc „ Bo Ty tak pięknie pachnieszKiedy przechodzisz pod oknem Śmiejesz się w głos Nie obchodzi Cię to Czy ustoję czy upadnę Czasami zastanawiam się skąd bierze się we mnie tyle optymizmu. Innym razem popadam w melancholię, schodzę na niemrawe myśli i smucę się. Zaraz po tym rozum mój tłumaczy serduszku, że trzeba się cieszyć, bo czasu niewiele i szkoda marnować go na smuty. A kiedy człowiek odchodzi … Jak może rozum wytłumaczyć serduszku, że ma się cieszyć, skoro smutno jest? Ktoś umarł, ktoś narodził się, ktoś się smuci , ktoś się cieszy… Dzisiaj pogrzeb. O fortuno, czemuś Ty taka podła?! To co ostatnio przezywam jest dosyć dziwne, nie cieszę się szczerze i nie smucę szczerze. Nie wiem co jest, o co chodzi. Ta sobota będzie dziwna .Pełna różnorodnych odczuć. Pora spać. Dawno nie przeżyłam tak emocjonalnego dnia. DOPISANE PO MIESIĄCU i pół W moim życiu bywały różne momenty. Były to wydarzenia radosne, smutne, tragiczne, zaskakujące , satysfakcjonujące, rozczarowujące, cała gama uczuć, jaką może pomieścić człowiek. Były wesela, pogrzeby , komunie, urodziny, imprezy, wypadki, i wszelkie momenty zagrożenia życia: mojego i moich bliskich. Niektóre zdarzenia pamiętam jak przez mgłę, inne jakby wydarzyły się wczoraj. Prawdę mówiąc , gdy ostatni raz byłam na pogrzebie byłam małym dzieckiem, które do końca nie rozumiało tego „ życiowego systemu „ Z moich oczek łzy płynęły jakby woda przez otwarte wpadła okno. Wracając do domu czułam się taka malutka, taka przytłoczona, obojętna , zszokowana, czułam ogromną pustkę i żal. I ciągle tylko nasuwa się pytanie „ Dlaczego „ to był bardzo długi, męczący dzień pełen sprzeczności. Nie potrafię pisać o tym tak jak o jesieni i o optymizmie, nie potrafiłam tego tez dokończyć „ na świeżo” Święta za pasem. Nie chce, aby rok stary się skończył. Nie chce i o . ocean-zycia 2007-12-15 01:28:06 skomentuj (3) |